Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytryna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cytryna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 listopada 2017

Delikatny sernik Oreo

Pomysł na to ciasto chodził mi po głowie już od dłuższego czasu. Tym razem postanowiłam go zrealizować. Inspirowałam się wieloma przepisami, ale jednak do zawartości mojej lodówki najbardziej pasował ten z serwisu www.kulinarneprzeboje.pl Sernik wyszedł delikatny, gdyż łączy w sobie 3-krotnie mielony ser na sernik i ser mascarpone, i bardzo smaczny, a ciasteczka dodawały mu słodkości i uroku ;) Jednak najlepiej smakował następnego dnia :D

Polecam!


Potrzebne składniki:
  • ok. 350 g ciasteczek OREO lub podobnych, 
  • 1 czubata łyżka masła,
  • ok. 600 g mielonego sera na sernik (taki z wiaderka),
  • 250 g sera mascarpone,
  • 400 g śmietany kremówki 30%,
  • 2 jajka,
  • 2 żółtka (z pozostałych białek można zrobić beziki z tego przepisu),
  • 200 g cukru,
  • sok z 1 cytryny,
  • 1 łyżka stołowa mąki pszennej,
  • 1 łyżka stołowa mąki ziemniaczanej,
  • 2 łyżki cukru pudru.

Wykonanie:
1.  Robię spód ciasta: 
  • w rondelku roztapiam masło, 
  • 130 g ciastek rozgniatam wałkiem w torebce lub w wysokim naczyniu blenderem na drobny pył,
  • łączę masło z ciasteczkami i dokładnie mieszam na jednolitą masę,
  • tortownicę o średnicy ok. 22 cm wykładam papierem do pieczenia,
  • masę ciasteczkową wykładam na dno tortownicy i wkładam do lodówki na godzinę.
2. Do dużej miski wrzucam: mielony ser na sernik, 150 g mascarpone, 200 g śmietany 30%, jajka, żółtka, cukier, sok z cytryny, obie mąki i całość miksuję na najwyższych obrotach do momentu połączenia się wszystkich składników.
3. Masę serową wylewam do tortownicy na ciasteczkowy spód i wciskam w nią pokrojone na połówki lub ćwiartki (ok. 90 g) ciasteczek.
4. Sernik piekę w 150-160 C w opcji góra-dół, bez termoobiegu przez ok. 50-60 minut.
5. Po tym czasie zostawiam sernik w piekarniku jeszcze przez 15-20 minut, a następnie jeszcze przez 30 minut przy uchylonych drzwiczkach.
6. Po tym czasie wystawiam sernik do ostudzenia. Jak już ostygnie, wkładam do lodówki na ok 3-4 godziny, aby sernik stężał.
7. Po tym czasie ubijam 200 g śmietany 30%-owej na sztywno, na koniec dodaję 100 g mascarpone, cukier puder i miksuję do połączenia się składników.
8. Tak przygotowanym kremem dekoruję sernik z wierzchu i po bokach, jeśli jeszcze zostanie kremu.
9. Pozostałe ciasteczka kroję na połówki i ćwiartki i dekoruję sernik.
10. Tak przygotowany sernik wkładam do lodówki na ok. 2 godziny, a najlepiej na całą noc, gdyż następnego dnia smakuje jeszcze bardziej ;)

Smacznego!










piątek, 13 października 2017

Czekoladowe brownie z bananem, karmelem i bitą śmietaną

Pyszne ciasto czekoladowe można zrobić na wiele różnych sposobów. Tym razem propozycja z bananami, pysznym karmelem i bitą śmietaną. To połączenie jest niesamowite, a smak ciasta wprost wyśmienity. Polecam spróbować! 😉


Potrzebne będą następujące składniki:
Na ciasto brownie:
  • 200 g gorzkiej czekolady,
  • 150 g masła,
  • 120 g cukru,
  • 3 jajka,
  • 70 g mąki pszennej.
Na sos karmelowy potrzebne będą:
  • 50 g cukru,
  • 30 g masła,
  • 70 ml słodkiej, płynnej śmietany 30-36%.
Warstwa bananowo-śmietanowa:
  • 4 banany,
  • sok z połowy cytryny,
  • 400 ml słodkiej, płynnej śmietany 30-36%,
  • 1 łyżka cukru pudru,
  • kakao.

A teraz zabieram się za brownie:
1. Czekoladę połamaną na kawałki rozpuszczam w kąpieli wodnej razem z masłem. Następnie lekko ostudzam.
2. Dodaję cukier, miksuję na najwyższych obrotach dodając po kolei jajka. Na sam koniec dodaję mąkę i delikatnie mieszam masę.
3. Ciasto przekładam do wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy o średnicy ok. 26 cm
4. Ciasto piekę ok. 30-35 minut w temp. 190C aż do suchego patyczka. Po tym czasie zostawiam do ostudzenia. 

Przygotowanie sosu karmelowego:
1. Na patelni karmelizuję cukier na złoty kolor. Ściągam patelnię z gazu, dodaję pokrojone w kostkę zimne masło i szybko mieszam, żeby się roztopiło.
2. Patelnię znów stawiam na palnik (na średni ogień), dodaję śmietanę i ciągle mieszam aż cały sos lekko zgęstnieje.

Złożenie ciasta:
1. Banany obieram, kroję po długości, układam na ostygniętym brownie po okręgach i smaruję je sokiem z cytryny za pomocą pędzelka.
2. Ciepłym sosem karmelowym polewam dokładnie banany i wstawiam ciasto do lodówki na ok. 15-20 minut.
3. W tym czasie ubijam śmietanę na sztywno, pod koniec ubijania dodaję cukier puder i jeszcze chwilę ubijam.
4. Gotową śmietanę nakładam na posmarowane karmelem banany. Ciasto znów chowam do lodówki.
5. Przed samym podaniem ciasta gościom posypuję je kakaem.

Smacznego!
 



Przepis zaczerpnięty z www.domowe-wypieki.pl





czwartek, 24 sierpnia 2017

Urodziny 6-latki

Przygotowania do tego wyjątkowego dnia, jakim są urodziny, rozpoczęły się jak zawsze nieco wcześniej, aby ze wszystkim zdążyć. Jak co roku są one podzielone na imprezę rodzinną i imprezę dziecięcą.

Sprawy organizacyjne zostały w miarę szybko ogarnięte: lista prezentów została rozesłana do zainteresowanych, plan kulinarny został ustalony, zakupy poczynione, sprzątanie ustalone, itp. I co ważne - wszystko zostało wykonane na czas, mimo różnych przeciwności losu ;)

W tym roku Dziecko zażyczyło sobie tort z obrazkiem z ukochanego Króla Lwa - przyznam się, że to także moja ulubiona bajka ;) Opłatek zamówiłam, a sam tort zrobiłam z tego samego przepisu, co w zeszłym roku, czyli z Moich Wypieków. Szczegóły znajdują się tutaj. Całość wyszła smakowicie :)


Oprócz tego w tym wyjątkowym dniu czekało na Dziecko wiele niespodzianek. Niektóre były nawet i w kolejnych dniach ;)

Pierwszym prezentem było obiecane malowanie paznokci - pierwszy raz w życiu ;) Oczy świeciły się milionami diamentów z tej radości i ekscytacji :D


Kolorowych balonów nie brakowało. Prezentów było bardzo wiele, i tych mniejszych, i tych większych. Za wszystkie Dziecko pięknie dziękowało i widać było w oczach ogrom radości, szczęścia i niedowierzania - cudownie było na to wszystko patrzeć :) Uścisków i życzeń tego dnia także nie brakowało - i takie właśnie powinny być urodziny :D

Pozostało jeszcze przygotować urodziny dziecięce, ale to już w innym czasie ;)





piątek, 2 września 2016

Tort biszkoptowy z kremem budyniowo-cytrynowym

Co roku Dziecko ma wielokrotne świętowanie swych urodzin: jedna impreza jest rodzinna, druga "dzieciowa", a czasem jeszcze jest trzecie małe świętowanie, tylko z Rodzicami, gdy dzień urodzin wypada w tygodniu. Z początku wyprawialiśmy "duże" urodziny w dwie następujące po sobie soboty, by mieć więcej czasu na przygotowania kulinarne i ogarnięcie mieszkania. Od  jakiegoś czasu postanowiliśmy obie imprezy urodzinowe zorganizować w ramach jednego weekendu. Jest to trochę wygodniejsze zwłaszcza w sytuacji jak w tym roku, kiedy to w połowie sierpnia byliśmy na urlopie i mieliśmy mało czasu na organizację.


Zawsze staram się tort dla Dziecka robić sama. Gdy brakuje mi czasu, wspomagam się tortami od mojej koleżanki Marty, której wypieki są znakomite i zyskują coraz większą sławę ;) Oczywiście poczta pantoflowa działa w tym przypadku bez zarzutu ;) Za to bardzo Ci dziękuję, Marta :*

W tym roku oba torty robiłam sama, z przepisu z Moich Wypieków. Postawiłam na owoce sezonowe, czyli maliny, borówki, winogrona oraz na cytrynowe orzeźwienie. Jak co roku również tort musiał mieć motyw z jakiejś bajki. Ponieważ kucyki "My Little Pony" i siostry z "Krainy Lodu" są nadal na topie, ale już były, tym razem były postaci z bajki "Rio" - niebieskie papugi: Blue i Jewel. Co było jeszcze inne niż zawsze to to, że tym razem był jadalny opłatek z motywem bajkowym. W sieci jest teraz mnóstwo firm, które oferują takie nadruki i jest to bardzo tanie. Dlatego tym razem postanowiłam skorzystać z takiej właśnie możliwości.

Wyszło rewelacyjnie i polecam każdemu - zarówno sam tort, jak i opcję zamówienia opłatka :D

A teraz przepis na tort: najpierw biszkopt, potem krem ;)

Składniki potrzebne na biszkopt:
  • 3/4 szklanki mąki pszennej (tortowej),
  • 1/4 szklanki mąki ziemniaczanej,
  • 5 dużych jajek,
  • 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków.

Składniki na krem (wszystkie składniki w temperaturze pokojowej):
  • 2 szklanki mleka,
  • 1 i 1/4 szklanki cukru,
  • 4 łyżki mąki pszennej,
  • 5 łyżek skrobi ziemniaczanej,
  • 4 jajka,
  • starta skórka z 3 cytryn,
  • 370 g masła,
  • 3/4 szklanki soku z cytryny (około 4 - 5 cytryn).

Tortownicę ok. 24 cm wykładam papierem (samo dno) i nagrzewam piekarnik do 160C, a w tym samym czasie przygotowuję ciasto na biszkopt:
1. Do miski przesiewam obie mąki i odstawiam na bok.
2. Białka oddzielam od żółtek.
3. Białka w dużej misce ubijam na sztywno, dodając pod koniec cukier łyżka po łyżce.
4. Do masy dodaję żółta jedno po drugim cały czas miksując.
5. Do masy dodaję przesianą wcześniej mąkę i całość mieszam delikatnie drewnianą łyżką lub szpatułką.
6. Ciasto przekładam do tortownicy i piekę ok. 35-40 minut w 160C (grzałka dolna + termoobieg) lub do suchego patyczka.
7. Gotowy biszkopt wyjmuję z piekarnika i puszczam go na podłogę z wysokości mniej więcej 30-40 cm i odstawiam na bok do wystudzenia (w temperaturze pokojowej).
8. Biszkopt wyjmuję z tortownicy dopiero, gdy całkowicie przestygnie i przekrawam na 3 równe blaty.

Teraz zabieram się za krem budyniowo-cytrynowy:
1. W małym rondlu zagotowuję jedną szklankę mleka z cukrem.
2. W dużej misce miksuję: drugą szklankę mleka, mąki, jajka i skórkę z cytryny - całość na gładką masę.
3. Masę wlewam do wrzącego mleka z cukrem, cały czas mieszam i gotuję na małym ogniu gęsty budyń. Mieszam do momentu, aż budyń zgęstnieje - uwaga, by nie zrobić grudek!
4. Budyń nakrywam folią spożywczą (powinna dotykać powierzchni budyniu) i odstawiam na bok do wystudzenia.
5. Jak budyń ostygnie, w dużej misce ubijam mikserem masło na puszystą masę.
6. Cały czas miksując dodaję łyżka po łyżce ostudzony budyń. Na koniec dodaję sok z cytryny i cały czas miksuję do połączenia składników.
7. Masę odstawia do lodówki, by lekko stężał.

Teraz zabieram się za składanie tortu:
1. Każdy blat biszkoptu polewam mieszanką z 1 szklanki wody z sokiem cytryny w zależności - lej taką ilość, jak mocno cytrynowy smak chcesz uzyskać. Można ewentualnie dodać jakiegoś alkoholu czego nie zrobiłam, bo tort miały również spożywać dzieci.
2. Blaty biszkoptowe przekładam zrobionym wcześniej kremem budyniowo-cytrynowym i na każdą warstwę dodaję owoce: maliny i borówki.
3. Wierzch tortu smaruję kremem i na środku kładę opłatek z postaciami bajkowymi. Opłatek dociskam delikatnie do kremu po obwodzie oraz w środku tak, by zaczął nasiąkać kremem. 
4. Dekoruję górę tortu owocami, a boki dokoła smaruję kremem zmieszanym z okruszkami biszkoptowymi. 
5. Gotowy tort wkładam do lodówki i czekam na gości ;)

Uwaga 1: Z początku krawędzie opłatka mogą odchodzić do góry, więc co jakiś czas trzeba to sprawdzać i ponownie delikatnie dociskać do kremu.
Uwaga 2: Im dłużej opłatek leży na kremie, tym więcej kolorów "nabiera" ;)
Uwaga 3: Krem w lodówce stwardnieje, z racji dodatku masła.

Smacznego!






poniedziałek, 25 lipca 2016

Muffiny z rabarbarem i cytryną

Uwielbiam rabarbar i zawsze w sezonie staram się go wykorzystać najbardziej, jak mi tylko czas na to pozwala.

Tym razem chciałam spróbować muffinów z rabarbarem. Spodobało mi się połączenie rabarbaru z cytryną, jakie znalazłam w Moich Wypiekach. Postanowiłam więc takie muffinki zrobić i powiem szczerze - był to strzał w dziesiątkę :) Połączenie smaku kwaskowatego ze słodyczą było idealne na taką pogodę jak dziś, a do tego babeczki bardzo wyrosły i wyglądały jak grzyby, które wyrosły po deszczu :) 

Polecam!!!



Lista składników (wszystkie powinny być w temperaturze pokojowej):
  • 400 g rabarbaru pociętego na 1 cm kawałki (nie obieramy łodyg),
  • 170 - 200 g drobnego cukru do wypieków,
  • 300 g mąki pszennej,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
  • 2 jajka,
  • 220 g jogurtu naturalnego (w oryginalnym przepisie była kwaśna śmietana 12%),
  • 150 ml oleju,
  • 2 łyżki z soku z cytryny,
  • starta skórka z 2 cytryn,
  • odrobina cukru do posypania rabarbaru i na koniec do posypania muffinek.
A teraz do dzieła:
1. Rabarbar obieram ze skórki i kroję na 1-2-cm kawałki, wrzucam je do miski i zasypuję odrobiną cukru. Miskę odstawiam na bok.
2. W dużej misce łączę ze sobą suche składniki i mieszam drewnianą łyżką: mąkę, proszek do pieczenia i sodę.
3. W rondelku mieszam mokre składniki widelcem lub trzepaczką: jajka, olej, cukier, jogurt, sok z cytryny, skórkę cytrynową.
4. Składniki mokre przelewam do składników suchych, mieszam drewnianą łyżką do połączenia składników, na koniec dodaję rabarbar i jeszcze odrobinę mieszam.
5. Ciasto przekładam do papilotek, po wierzchu każdą porcję posypuję odrobiną cukru.
6. Muffinki piekę w temp. 160C z termoobiegiem ok. 25 minut, do "suchego patyczka".
7. Gotowe muffinki wyjmuję na kratkę lub talerz do ostudzenia.

Smacznego!







poniedziałek, 6 czerwca 2016

Truskawkowy pudding

Ostatnio był ciężki czas w pracy, więc postanowiłam poprawić humor sobie i współpracownikom małą słodkością. Bo przecież trzeba sobie poprawić w jakiś sposób morale, prawda? Sięgnęłam więc do mojego prezentu urodzinowego, jaki dostałam od mych ukochanych ludków z zespołu - "Moje Wypieki - Wielki Powrót!". Pozaznaczali tam przepisy, które im się spodobały. Ponieważ trwa sezon na truskawki, padło na ciasto truskawkowe, ale takie nietypowe, bo na zimno. Jest to ciasto podobne do sernika na zimno, tylko z truskawek. Nie wymaga pieczenia, wystarczy zrobić je wieczorem, by rano było gotowe do degustacji ;) Przepis nieco zmieniłam, ale i tak wszystkim bardzo smakowało, więc dzielę się tym przepisem tutaj ;)


Na małą tortownicę potrzebne będą:
  • 150 g herbatników typu Petitki,
  • 70 g drobno pokrojonych orzechów włoskich,
  • 40 g zimnego masła,
  • 500 g świeżych, odszypułowanych truskawek,
  • 1 szklanka jogurtu naturalnego,
  • 1 szklanka śmietany kremówki 30% lub 36%,
  • 1/4 szklanki miodu,
  • 2 łyżki soku z cytryny,
  • 3 łyżki cukru,
  • 36 g żelatyny w proszku lub 9 listków żelatyny,
  • odrobina gorącej wody.

Najpierw zabieram się za przygotowanie spodu:
1. Ciasteczka, orzechy włoskie i masło rozdrabniam w malakserze, aż składniki się połączą, do konsystencji mokrego piasku.
2. Na dno małej tortownicy kładę papier do pieczenia i wykładam utworzoną masę ciasteczkową. Wyrównuję całość i wkładam do lodówki na 30 minut.

Teraz czas na "wkład" truskawkowy:
1. Do małego rondla wsypuję żelatynę i zalewam wodą tak, by ją jedynie zakryć. Pozostawiam do napęcznienia przez 10 minut.
2. Po tym czasie rondel stawiam na małym ogniu, mieszam, by żelatyna całkowicie się rozpuściła. Trzeba pamiętać, by nie doprowadzić do wrzenia, bo żelatyna straci swoją moc ;) Odstawić rondel do przestygnięcia.
3. Teraz truskawki wrzucam do blendera, wlewam sok z cytryny, dodaję jogurt, śmietanę, cukier i miód. Całość miksuję do konsystencji koktajlu.
4. Dodaję żelatynę i dalej miksuję.
5. Wyjmuję tortownicę z lodówki - na spód ciasteczkowy wylewam masę truskawkową i całość wkładam do lodówki do stężenia, najlepiej na całą noc.
6. Po tym czasie gotowe ciasto wyjmuję z lodówki, dekoruję połówkami truskawek i liśćmi mięty, kroję na kawałki i podaję wszystkim chętnym do degustacji ;)

Ciasto jest rewelacyjne - polecam!









piątek, 3 lipca 2015

Moje ulubione ciasto marchewkowe :)

Korzystając z okazji, jaką było pożegnanie koleżanki z pracy, upiekłam specjalnie dla niej ciasto marchewkowe. Specjalnie dla niej, ponieważ jest ona fanką zdrowego jedzenia i unika słodyczy. A ciasto marchewkowe to przecież prawie same warzywa, bo mnóstwo marchewki i sok marchewkowy ;)



Dodam tylko, że najlepiej jest przygotować ciasto dzień wcześniej, aby dobrze się schłodziło.

Do wykonania tego ciasta użyłam blaszki o wymiarze 25 cm x 30 cm.
Czas przygotowania: ok. 20 minut.
Czas pieczenia: 45-50 minut.
Czas przygotowania kremu i polewy: ok. 25 minut.
Całość razem: ok. 1,5 godziny.

Oto składniki na ciasto:
  • 4 jajka,
  • 1 szklanka cukru brązowego,
  • 2 szklanki pszennej mąki,
  • 2 łyżeczki cynamonu (niekoniecznie czubate),
  • 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej,
  • 2 szklanki marchewki startej na małych oczkach,
  • 2/3 szklanki oleju.

Składniki na krem:
  • 200 g śmietany kremówki (30% lub 36%),
  • 3-4 łyżki cukru pudru,
  • 250 g serka mascarpone,
  • 1 łyżka soku z cytryny,
  • starta skórka z 1/2 cytryny.

Składniki na polewę:
  • 500 ml świeżego soku z marchewki (ok. 1,5 kg marchwi),
  • 1 budyń waniliowy (najlepiej bez cukru),
  • 1 galaretka o smaku pomarańczowym.

Najpierw włączam piekarnik na 180C i zabieram się za przygotowanie ciasta:

1) Marchewkę ścieram na tarce na małych oczkach.
2) Do osobnej miski przesiewam mąkę, sodę oczyszczoną i cynamon.
3) Jajka ubijam mikserem na najwyższych obrotach z brązowym cukrem na puszystą, gładką masę.
4) Zmniejszam obroty miksera, dodaję po trochu na przemian mąkę (wymieszaną z sodą i cynamonem) i olej. Nadal delikatnie miksuję.
5) Wyłączam mikser, dodaję startą marchewkę i całość mieszam łyżką.
6) Ciasto wykładam na wyłożoną papierem do pieczenia blachę.
7) Wyrównuję i wstawiam do nagrzanego piekarnika.
8) Piekarnik ustawiam na opcję góra-dół i ciasto piekę ok. 45-50 minut w 180C.
9) Jak się ciasto upiecze, wyjmuję je z piekarnika, wyjmuję z blachy i odstawiam do całkowitego ostygnięcia.
10) Jak ciasto ostygnie, to przekrawam je wzdłuż na dwie równe części. Dolną część wkładam z powrotem do blachy (potem położę na nią krem), a górną odkładam na bok.

Teraz czas na krem:
1) Śmietanę ubijam z cukrem pudrem na sztywną masę.
2) Dodaję skórkę i sok z cytryny oraz serek mascarpone. Mieszam mikserem na średnich obrotach, aż składniki się ze sobą połączą.
3) Tak przygotowany krem wykładam na dolną część ciasta, wyrównuję i przykrywam górną częścią ciasta.
4) Całość wkładam do lodówki.

I na koniec polewa:
1) Sok marchewkowy wlewam do rondelka i zagotowuję.
2) Wsypuję proszek budyniowy i gotuję budyń aż do zgęstnienia.
3) Gdy budyń już jest gotowy, zdejmuję go z gazu, dodaję galaretkę pomarańczową i mieszam do momentu dokładnego rozpuszczenia.
4) Całość odstawiam do ostygnięcia na ok. 20 minut.

A teraz wykończenie ciasta:
1) Wyjmuję ciasto z lodówki i polewam je delikatnie łyżką przygotowaną wcześniej jeszcze ciepłą polewą. Wygładzam.
2) Gotowe ciasto wkładam do lodówki i czekam na przybycie gości.




Smacznego!

Tym razem pomysł był zaczerpnięty z http://www.malacukierenka.pl/





piątek, 24 kwietnia 2015

Beziki


Po ostatnim tiramisu zostało mi sporo białek. Jedyna myśl - będą beziki :) Kocham bezę, więc nie wyobrażam sobie innej opcji ;) Ale chciało mi się też cytryny, więc powstały szybkie beziki cytrynowe, które są jednocześnie orzeźwiające i mniej słodkie niż tradycyjne bezy. Przy okazji wypróbowałam mój nowy pistolet do kremów. Oczywiście nieodzownym pomocnikiem kuchennym było moje Dziecko, które co chwilę wołało "ja Ci pomogę Mamuniu" - więc jak tu nie skorzystać z pomocy? ;)

Zmodyfikowałam nieco przepis z Moich Wypieków i wyszedł mi następujący.

Czas przygotowania: 10 minut
Czas pieczenia: 70 - 80 minut
Suszenie w piekarniku: ok. 60 minut
Całość: ok. 150 minut (ok. 2,5 godz.)

Będą potrzebne:
  • 9 białek,
  • 540 g drobnego cukru,
  • świeży sok z 2 cytryn,
  • 3 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
  • szczypta soli.
Z takich proporcji wychodzą 3 blachy bezików.

Zabieram się do działania :)

Jak zwykle zaczynam od włączenia piekarnika - ustawiam termoobieg i 120C.

Teraz beziki:

Ubijam białka mikserem na najwyższych obrotach, dodaję szczyptę soli. Ubijam, aż pianka będzie bialutka, gładka i sztywna. Przeprowadzam test - odwracam miskę do góry nogami: jeżeli piana nie spływa, to jest gotowa :) Do miski po trochu dodaję cukier i dalej miksuję na wysokich obrotach. Potem znów trochę cukru i miksuję. Ważne, by cukier dodawać małymi partiami, a nie na raz, żeby piana się nie zważyła, bo trzeba będzie wszystko rozpocząć od początku. Cukier powinien się dobrze rozpuścić w tej pianie i dzięki temu będzie ona gładka i błyszcząca. Dodaję teraz skrobię / mąkę ziemniaczaną i dalej ubijam. A na koniec wlewam sok z cytryny i znów ubijam.

Dwie blachy wykładam papierem. Krem bezowy przekładam łyżeczką do pistoletu cukierniczego z końcówką z gwiazdką i zaczynam wyciskać beziki: 3 strzały na 1 bezę. Trzeba pamiętać, by zachować więcej miejsca pomiędzy bezami, gdyż w cieple będą nieco rosły wszerz i do góry. Pozostały krem chowam do lodówki, gdyż będzie to kolejna porcja bezów, które zrobimy później.

Obie blachy wkładam do nagrzanego do 120C piekarnika: jedną blachę na 2 poziomie, a drugą blachę na 5 poziomie (mam 5). Chodzi o to, by zachować odległość między blachami, by nie były położone tuż nad / pod sobą, gdyż wtedy bezy się spalą. Należy dać bezom dostęp do ciepła, gdyż one lubią się prażyć ;) Podczas pieczenia należy sprawdzić kolor bezów - powinny być śnieżnobiałe. Jeśli zaczynają brązowieć, należy obniżyć nieco temperaturę i wydłużyć czas pieczenia.


Po upływie ok. 70 - 80 minut wyłączam piekarnik, ale bezów jeszcze nie wyjmuję, tylko zostawiam je tam, aby wyschły jeszcze przez około godzinę. Jeżeli wyjmę od razu z piekarnika, szybko złapią wilgoć i będą miękkie. A bezy mają być suche, kruche i lekko piankowe w środku.

Wysuszone bezy od razu podaję na stół - znikają ekspresowo, gdyż nie są tak słodkie, a do tego lekko kwaskawe dzięki cytrynie :) Mniam!


Jak ktoś lubi, można dodatkowo przygotować krem i poprzekładać bezy kremem, np. z serka mascarpone.

Z pozostałym kremem bezowym, który wcześniej włożyłam do lodówki, postępuję dokładnie tak samo.

Smacznego!